niedziela, 28 lipca 2013
Prolog
Lord Grael stał na balkonie fortecy z dłońmi wspartymi o pokryty lodem murek. Jego zimne, błękitne oczy wodziły po twarzach zebranych żołnierzy, na jego twarzy pojawił się złowieszczy uśmiech. Spojrzał przez swoje prawe ramie i zobaczył swojego doradcę i przyjaciela Kaelthusa, zaś po jego lewej stała jego żona, którą kochał ponad własne życie. Wymienił z nią uśmiechy. Znów spojrzał na żołnierzy, korzystając z nieuwagi lorda jego przyjaciel i jego ukochaną wymienili pełne czułości spojrzenia. Grael wyprostował się.
- Żołnierze, przyjaciele, towarzysze… Jak wiecie zostałem wezwany przez miłościwie panującego nam króla Albitraha, podczas mojej nieobecności władzę nad Północnym Garnizonem sprawować będzie mój przyjaciel generał Kaelthus, bądźcie mu posłuszni, gdyż wierzę, że każdy rozkaz wyda dla dobra państwa. Powinno mnie nie być około 3 tygodni… Pamiętajcie, mnie nie ma, ale wojna z barbarzyńcami wciąż trwa!- wygłosił krótkie przemówienie i wszyscy wrócili do swych codziennych zajęć
Grael i jego świta wrócili do pałacu, za niedługo powinna zostać podana kolacja. Dumny i rosły Lord usiadł przy biurku, postanowił jeszcze załatwić całą robotę papierkową. Był młodym, ale świetnym Lordem, żołnierze go lubili. Gdy skończył zawołano na kolację, dziś była wyjątkowo podana, w końcu Lord miał być ponad tydzień w drodze do stolicy. Później, nocą jak zwykle bawił się ze swoją żoną w łożnicy, ta noc była wyjątkowa. Następnego ranka, gdy nieświadom niczego wyjeżdżał z pałacu w tej samej łożnicy jego żona pieprzyła się z Kaelthusem, świętując swój „wielki przewrót”.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz